Dobry kurs kosmetyczny

Całkiem niedawno, przed rozpoczęciem zimy, zaczęłam zastanawiać się nad moim wolnym czasem i stwierdziłam, że mam go w nadmiarze. Zajmowałam się domem i pracował tylko mój mąż, a ja trochę się nudziłam. Z tego względu zaczęłam rozważać różne możliwości aktywności zawodowej. Wydawało mi się, że nadawałabym się na kosmetyczkę. Byłam cierpliwa i dokładna. To takie podstawowe cechy osoby, która powinna być kosmetyczką. Dlatego uznałam, że mogłabym pomyśleć o tym poważniej.

Nauka na kursie kosmetycznym

najlepszy kurs kosmetycznyMąż poparł mój pomysł, gdy mu o tym powiedziałam. Uznał, że jeżeli mam ochotę czymś się zająć, to nic nie stoi na przeszkodzie. Dlatego wybrałam najlepszy kurs kosmetyczny w mieście i oczekiwałam rozpoczęcia szkolenia. Wraz z początkiem miesiąca doczekałam się pierwszych zajęć. Na początku poznaliśmy osoby prowadzące zajęcia. Były to dwie profesjonalne kosmetyczki, po ukończonej kosmetologii. Opowiedziały nam o swojej pracy i zapytały, jakie mamy plany na przyszłość, związane z kosmetyką. Odpowiedziałam, że myślałam o wykonywaniu jakichś zabiegów w domu, lub pracy w czyimś salonie. Mówiły, że wszystko przede mną, ponieważ możliwości jest wiele. Kurs polegał na tym, że dowiedziałyśmy się wielu istotnych rzeczy na temat cery i jej właściwości. Poznałyśmy też tajniki biologii, czyli kwestie unerwienia i umiejscowienia naczyń krwionośnych na twarzy. Wszystko trzeba było dobrze znać, żeby nikomu nie zaszkodzić. Dlatego też nie poleca się kosmetyczek bez przeszkolenia i certyfikatów, ponieważ nie mają odpowiednich kompetencji do wykonywania zawodu. Teorii było sporo, jednak mnie to nie przeszkadzało, bo temat bardzo mnie fascynował i chciałam wiedzieć jak najwięcej. Nie było problemu, gdy czegoś nie zrozumiałyśmy, lub miałyśmy dodatkowe pytania. Kosmetyczki odpowiadały nam na wszystkie zapytania. Na kursie oprócz mnie było sporo innych dziewczyn, jednak musiałam przyznać, że jestem najstarsza w tym gronie. 

Nasz kurs kosmetyczny był bardzo interesujący. Nauczyłam się wielu rzeczy, dzięki którym mogłam rozpocząć pracę. Po zajęciach z teorii przyszedł czas na praktykę. Na początku robiliśmy zabiegi na sobie. Jednak trzeba było zaliczyć egzamin końcowy i w tym celu każda z nas musiała przyprowadzić ze sobą modelkę. Mnie zgodziła się towarzyszyć dawna koleżanka, którą ciekawiły moje postępy. Udało mi się zdać egzamin na maksymalną liczbę punktów z teorii. Z praktyki brakowało mi pół punktu, jednak i tak był to bardzo dobry wynik. Ukończyłam kurs wzorowo i żałowałam tylko, że czas tak szybko zleciał.